Jak architekci zdobywają klientów: social media czy polecenie?

Jak w dobie wszechobecnego Internetu i mediów społecznościowych architekci pozyskują klientów?

 

Architektura jest obecna w przestrzeni publicznej jak nigdy wcześniej

Rynek architektury nieustannie się zmienia, a Internet i media społecznościowe mają w tym procesie coraz większy udział. Czy jednak to właśnie Instagram i Facebook są dziś głównym źródłem zleceń?

Pozyskiwanie klientów w dzisiejszych czasach to temat rzeka – a my w Tissu pływamy w niej już od 17 lat. Mamy więc trochę doświadczenia i odrobinę przemyśleń. Rynek stał się znacznie bardziej dynamiczny. Architektura jest obecna w przestrzeni publicznej jak nigdy dotąd – nie tylko w magazynach, lecz także w codziennych rozmowach, a przede wszystkim w sieci. Jednocześnie uczulamy na to, że nie każdy „ekspert” od wnętrz napotkany online jest rzeczywiście architektem.

Architektura nigdy nie była tak widoczna jak teraz. Ale ta widoczność bywa pozorna. Dziś niemal każdy może założyć profil na Instagramie i pokazywać „swoje projekty”. Problem w tym, że często nie są to jego projekty. Za efektownymi wizualizacjami nierzadko nie stoi realne doświadczenie ani wiedza o procesach inwestycyjnych. To sprawia, że część klientów trafia do biur architektonicznych z poczuciem rozczarowania wcześniejszą współpracą.

Nagle na rynku pojawia się fala „architektów”, którzy mają ładne portfolio, ale niewiele wspólnego z rzeczywistą pracą nad projektem, procesem budowlanym czy koordynacją wykonawców. Zdarza się, że słyszymy od nowych klientów: „Wiecie, mieliśmy już kiedyś kontakt z architektem i nie wspominamy tego dobrze”. A my wtedy wyjaśniamy, że to nie był architekt, tylko ktoś, kto często po prostu dobrze prowadził social media.

Recepta na sukces

Dla nas receptą na tę sytuację stała się autentyczność i transparentność. Pokazujemy swoją pracę od kuchni – nie tylko piękne kadry gotowych realizacji, lecz także proces projektowy i nadzory autorskie. Na naszych profilach widać budowy dużych rezydencji, dziewięcioosobowy zespół, nagrania z codziennej pracy, udział w konkursach czy targach. Pokazujemy proces, a nie tylko efekt.

Media społecznościowe traktujemy jako wsparcie, nie jako główne źródło klientów. Instagram i Facebook są dla nas narzędziem. Chcemy być obecne, żeby potencjalni klienci mogli nas poznać, ale nie łudzimy się, że social media wygenerują nam dziesiątki jakościowych leadów.

Skąd więc pochodzą najlepsze zlecenia? Odpowiedź nie zaskakuje – z poleceń i od klientów, którzy wracają.

Klient, który zleca nam kolejny projekt, wie już, że może nam zaufać. Z takimi osobami współpraca jest płynna i bez napięć. To samo dotyczy poleceń – ci ludzie wiedzą, czego się spodziewać i nie pytają, dlaczego nasza wycena nie zaczyna się od 50 zł/m² za projekt willi z basenem. Bo projekt to nie tylko ładny render, lecz przede wszystkim setki godzin pracy, znajomość prawa budowlanego, koordynacja wykonawców, rozmowy z inwestorami i odpowiedzialność za całość procesu.

Social media są ważne – nie można ich lekceważyć. Ale to relacje i zaufanie decydują o jakości i trwałości współpracy. I to właśnie one są dla nas najcenniejsze.